Od najmłodszych lat zamiast uważać na lekcjach bazgrałem pierdoły w zeszycie. Bywało, że niektóre zeszyty miały od tyłu więcej rysunków niż zapisanych lekcji od przodu. A jeśli człowiek zamiast się uczyć bazgra po zeszytach przez całe lata, to nagle się okazuje, że to jakby powołanie. Tak więc rysuję wszystko to co dokoło mnie, bliżej lub dalej. A oprócz tego fotografuję, wyplatam z wikliny i siedzę w fotoszopie próbując wszystko to ogarnąć.